SOBSALES TEAMBOFU
Success fee: dlaczego bierzemy procent, a nie ryczałt
Ryczałt płacisz niezależnie od wyniku — więc wykonawca jest opłacany za czynność, nie za skutek. Success fee odwraca ten układ. Kiedy to działa, kiedy nie działa, i gdzie jest haczyk.
Standardowa umowa z agencją ma wbudowany konflikt interesów i wszyscy udają, że go nie widzą.
Płacisz stałą kwotę miesięcznie. Agencja dostaje ją niezależnie od tego, czy sprzedaż wzrosła, spadła, czy stała w miejscu. Jej opłacalność zależy od tego, ile godzin włoży w twój projekt — czyli im mniej pracy, tym lepszy dla niej miesiąc.
To nie jest oskarżenie o złą wolę. To opis mechaniki. Ludzie reagują na to, jak są rozliczani, i tyle.
Co zmienia procent od sprzedaży
Przy success fee zarabiamy, gdy ty zarabiasz. Nie wcześniej.
Zmienia to trzy rzeczy natychmiast.
Wybór klientów. Nie możemy sobie pozwolić na projekt, o którym z góry wiadomo, że nie sprzeda. Odmowa staje się częścią modelu, a nie utratą przychodu. Powiemy ci więc czasem, że twój produkt nie jest gotowy — i to jest informacja warta więcej niż kampania.
Kolejność pracy. Przy ryczałcie opłaca się robić to, co widać: raporty, dashboardy, prezentacje. Przy procencie opłaca się robić to, co sprzedaje, nawet jeśli jest nudne i nie wygląda na slajdzie.
Koniec rozmowy o „efektach pośrednich”. Zasięgi, wyświetlenia i wzrost rozpoznawalności są prawdziwymi zjawiskami, ale nie da się nimi zapłacić faktury. Przy success fee rozliczamy się z tego, co wpłynęło.
Kiedy success fee nie działa
Trzeba to powiedzieć, bo model nie jest uniwersalny, a sprzedawanie go jako uniwersalny byłoby dokładnie tym, przed czym ostrzegamy.
Gdy nie da się przypisać sprzedaży. Jeśli klienci przychodzą pięcioma kanałami naraz, a firma nie ma jednego miejsca, w którym widać źródło leada, to nie ma czego liczyć. Zanim ruszy success fee, musi istnieć CRM, w którym widać, skąd przyszła sprzedaż.
Gdy cykl sprzedaży jest bardzo długi. Przy sprzedaży zamykanej po roku procent od wyniku to rozliczenie w przyszłym roku. Wtedy uczciwszy jest model mieszany.
Gdy produkt nie jest gotowy. Marża, dostępność, obsługa. Success fee nie naprawia produktu, który nie sprzedaje z powodów leżących w samym produkcie — tylko szybciej to obnaża.
Gdy oczekiwaniem jest ryzyko po jednej stronie. Procent od sprzedaży oznacza wspólne ryzyko, nie przeniesienie całego ryzyka na wykonawcę. Jeśli założenie brzmi „zapłacę tylko, jeśli wyjdzie, i nic mnie to nie kosztuje, jeśli nie wyjdzie” — to nie jest partnerstwo, tylko darmowa opcja.
Gdzie jest haczyk
Nie ma jednego haczyka, ale są dwa warunki, bez których to nie zadziała.
Pierwszy: musimy mieć wpływ na to, co mierzymy. Nie da się rozliczać z konwersji, jeśli nie mamy nic do powiedzenia w sprawie strony, oferty i czasu odpowiedzi na zapytanie. Odpowiedzialność bez wpływu to nie model rozliczeń, to pułapka.
Drugi: liczby muszą być wspólne. Jedno źródło prawdy, do którego obie strony mają wgląd. Dlatego firmy pracujące z nami w tym modelu wchodzą do sieci jako Team i dostają CRM z leadami, prospecting, finanse z prowizjami, role w zespole i raporty — te moduły działają w aplikacji dziś. Co z tego wynika, opisaliśmy na stronie dla firm.
Jak to wygląda w cenniku
Nie ukrywamy tego za formularzem.
Performance marketing zaczyna się od 700 PLN netto miesięcznie. Sales Team rozliczamy procentem od sprzedaży — success fee. Aplikacja LOT to 99 PLN netto miesięcznie za cały zespół w planie Starter i 249 PLN w Pro — za zespół, nie za użytkownika, z czternastoma dniami bez opłat na start. Portal ze zleceniami, katalogiem Liderów i grupami jest bezpłatny. Wdrożenie agentów AI — od 700 PLN netto.
Ceny netto, VAT 23% widoczny obok. Całość jest w cenniku.
Model mieszany — mniejszy ryczałt plus procent — jest w porządku i często najuczciwszy przy starcie, bo obie strony wchodzą w to z jakimś ryzykiem. Konkretne widełki ustalamy przy rozmowie, bo zależą od marży i cyklu sprzedaży. Wpisanie tu jednej liczby byłoby zgadywaniem.
Jedno pytanie, zanim napiszesz
Sprawdź, czy umiesz odpowiedzieć: skąd przyszedł twój ostatni klient?
Jeśli odpowiedź to konkretny kanał i konkretna data — możemy rozmawiać o success fee od razu. Jeśli odpowiedź brzmi „chyba z polecenia, ale nie jestem pewien” — zacznijmy od tego, żeby to było widać. Bez tego każdy model rozliczeń jest zgadywaniem.
Jak wygląda kampanijna strona tego wszystkiego, opisaliśmy w marketingu.